01.09.2021

Ziarenko

Wesoły gwar dobiega każdego dnia z budynku ochronki. Dzieci przychodzą do tego miejsca jakby do drugiego domu. Każdego dnia poprzez różnorodne aktywności poznają otaczający je świat. Tak też było i tym razem. Siostra Gabriela bawi się z dziećmi, a potem za przykładem bł. Edmunda daje im różne nauki.

Dzisiaj przyniosła ze sobą wielkie eksponaty, które wywołały duże zdziwienie na twarzach małych przedszkolaków:
– Co to jest?
– Co masz ze sobą?
– A co to jest?

Dzieci przekrzykiwały się, chcąc jak najszybciej zaspokoić swoją ciekawość.
– Kochane dzieci! – powiedziała Siostra Gabriela. Zapraszam was dzisiaj do przygody, która będzie trwała przez wiele, wiele dni – ściszyła głos wprowadzając tajemniczą atmosferę. – Do tego będą nam potrzebne przybory, które dzisiaj przyniosłam ze sobą – Siostra wyciągała z torby wszystko, co przyniosła ze sobą – i wiele ciekawych dzieci przybiegło blisko, aby ustawić się wokół niej.

– Ja Siostrze pomogę – krzyczał chętny Jasiu.
– Ja też chcę – zawołał Marek.

I już po chwili wszystko było wyładowane.

– Skoro już wszystko mamy na wierzchu, siądźmy w dużym kole i zobaczmy, co to jest
– Moja mama ma też takie same jak Ty – powiedział Marek
– Moja też i ja jej pomagam – powiedział Łukasz
– Ja też i pomagam też mojej babci – powiedziała Marysia

I tak wszyscy chcieli się pochwalić swoją pracą wykonywaną w domu.
Tymczasem Siostra Gabriela wyciągnąwszy wszystkie swoje rzeczy z torby zaśpiewała „Kółeczko zwijamy, wszystkich zapraszamy, mało nas, mało, chodźcie wszystkie do nas…” I już wszystkie dzieci znalazły swoje miejsca wśród innych.

– Przyniosłam wam dzisiaj na czas wspólnej przygody wiele przedmiotów, które zapewne wszyscy znacie. Co to jest? – zapytała.
– Ziemia – powiedział Jasiu.
– Tak, to jest ziemia do sadzenia kwiatów i różnych nasion – powiedziała Siostra – Taką ziemię uprawiali, albo dalej uprawiają wasi Dziadkowie, Rodzice i z niej wyrastają kolorowe kwiaty, które oglądaliśmy na wycieczce.
– Tak, a u mnie też są takie tulipany i inne kwiatki – przerwała Madzia.
– A co dalej mamy? –Siostra Gabriela pokazała kolejną rzecz.
– To jest konewka. Moja mama też taką ma tylko, że mniejszą – powiedziała Marysia.
– A moja mama ma taką dużą – powiedziała Łucja                   .
– Tak – przerwała Siostra – to jest konewka i do niej wleję wody, gdyż będzie nam bardzo potrzebna. A co tutaj jest? – Siostra Gabriela rozwinęła woreczek i pokazała wszystkim – to są nasiona.
– Po co są nasiona? – zapytała Siostra.
– Moja Babcia i Mama takie nasiona sypały do ogródka – przerwał Marek.
– Dobrze i my też tak za chwilkę zrobimy – powiedziała zadowolona Siostra. – Teraz poproszę Jasia żeby przyniósł nam doniczkę. Do niej nasypiemy ziemię – o tak, do pełna – wyjaśniła Siostra to, co robi. – Kto chce ręką ugnieść ziemię w doniczce? – zapraszam Madzię i Marka.

 I już dzieci wygładziły w donicy ziemię.
– Pobiegnijcie do łazienki i umyjcie ręce, a my w tym czasie się pobawimy. I razem zaczęli śpiewać ulubioną piosenkę. A gdy wrócili, wszystkie dzieci utworzyły na dywanie koło.
– A teraz patrzcie bardzo uważnie. Do tej ziemi, którą mamy wsypuję nasze ziarenko. I każdy na rękę otrzymał, żeby sobie oglądnął.
– Takie małe? – A po co takie ziarenko? – spytała Madzia
– Jak to? Moja mama mówiła, że będą z nich ogórki, marchewka – wyjaśniła Łucja.
Tak – powiedziała Siostra – będą z tych ziarenek roślinki. Teraz robię tutaj takie paski w donicy, żeby każdy z was mógł wsypać swoje ziarno. – I tak wszyscy zrobili.
– A teraz wszystko zasypiemy ziemią. Popatrzcie, co się stanie. – powiedziała Siostra.

Schowam wszystko do ziemi. Dlaczego, pewnie zapytacie, skoro ziarenek nie będzie widać – zdziwiony Łukasz chciał jeszcze coś powiedzieć, gdy Siostra Gabriela wzięła do ręki konewkę i polała zasiane ziarno.

– Teraz polałam ziarenka wodą, żeby miały co pić. Chodźcie do łazienki, umyjemy ręce. Teraz opowiem wam o naszym serduszku – powiedziała Siostra.
– O serduszku? Ale fajnie, lubię gdy opowiadasz nam bajki – powiedziała ucieszona Łucja i mocno przytuliła się do Siostry. Za nią wszystkie dzieci zaczęły to robić. Ale po chwili usiadły w kółeczku na dywanie.
– O, jak pięknie, teraz mogę wam opowiedzieć o naszym serduszku. Chcecie?
– Tak! – wykrzyknęły wszystkie dzieci.
– Kiedy każdy z nas był małym dzieckiem rodzice zabrali nas do Kościoła, żeby nas ochrzcić.
– Ochrzcić? Co to znaczy? – zapytał Łukasz
– Poczekaj chwileczkę, posłuchaj, a zaraz się dowiesz – pouczył go Marek.
– Tak, ochrzcić. Podczas chrztu ksiądz  polał naszą główkę wodą świeconą – wyjaśniła Siostra Gabriela i mówiła dalej. – Kiedy się rodzimy, jesteśmy bardzo mali. Mamusia i Tatuś każdego z nas mocno kochają. Gdy się urodziliśmy oprócz płakania, nic nie mówiliśmy; tylko płakaliśmy i śmialiśmy się. Zapytajcie rodziców, jak to było. Pokażą wam zdjęcia, będziecie bardzo zadowolone, jak je oglądniecie. – Ale nasze serduszko – kontynuowała – było takie jak ziarenko w skorupce, zamknięte, brudne. Potrzebowało wody, żeby ta brzydka skorupka odpadła.

– To ona odpada? – Już jej nie ma? – zapytała zdziwiona Madzia.
– Ale my tego nie widzimy. Ja chcę to zobaczyć! – powiedział Jasiu.
– My tego nie zobaczymy, bo gdy ziarenka będziemy każdego dnia podlewać, to skorupka pęknie i roślinka będzie mogła się rozwijać – rosnąć. I tak jest z naszym serduszkiem. Gdy w Kościele ksiądz nas polał wodą świeconą, wtedy pękła nasza brzydka skorupka. My mówimy, że to był grzech pierworodny. To trudne słowo. Ale to taki grzech, który ma każdy człowiek, gdy się urodzi. To taki grzech, taka skorupka, która nie pozwala serduszku słuchać Pana Boga.
– Słuchać? Co to znaczy? – zapytał Łukasz.

Dawno, dawno temu, gdy na ziemi był tylko Adam i Ewa –Siostra pokazała obrazki – wtedy dobry Bóg, który stworzył Adama i Ewę, wprowadził ich do pięknego ogrodu, gdzie było dużo kwiatów, drzew, zwierząt. Wtedy powiedział, że wszystko jest dla nich oprócz jednego w środku, z którego nie mogą jeść owoców.

– Jak myślicie, czy Adam i Ewa byli z tego powodu weseli i szczęśliwi? – zapytała dzieci.
– Tak, bo mogli się bawić w ogrodzie, zrywać kwiatki, bawić się ze zwierzętami – powiedział Jasiu.
– A byli sami? – zapytała Łucja
– Nie, nie byli sami – wyjaśniła Siostra Gabriela. Był tam Pan Bóg, Tatuś.
– A przecież nie mogli jeść z jednego drzewa owoców. A jak były dobre? – powiedziała Łucja.
– To nic – wyjaśniła Siostra – Po prostu Bóg, dobry Tatuś, nie pozwolił, żeby z niego zjedli. To tak, jak wam Mama mówi, żebyście czegoś nie brali, gdzieś nie wchodzili, czegoś nie dotykali. Ona wie, co jest dobre, a co nie. Tak samo Pan Bóg. Powiedział, że wszystkie owoce mogą jeść, ale z tego jednego drzewa nie wolno im. Ale nie posłuchali. Złamali ten zakaz i wtedy pękło ich serduszko. Pan Bóg skoro Go nie posłuchali, musiał ich wygonić z Ogrodu. I to był grzech. Czyli niesłuchanie Boga, Tatusia. To jest właśnie grzech Adama i Ewy, który powoduje, że serduszko jest chore, zamknięte w brzydkiej skorupce nieposłuszeństwa. Dlatego potrzebujemy wody chrztu świętego, żeby ta skorupka pękła, żeby odpadł grzech – a serduszko, żeby otwarło się na słuchanie Pana Boga.
– I wtedy ziarenko będzie rosło? – zapytała Marysia.
– Tak, wtedy gdy nie będzie skorupy, ziarenko będzie rosło. Następnym razem opowiem wam, co się stanie z ziarenkiem i czego ono jeszcze potrzebuje aby mogło rosnąć. Na dzisiaj to już koniec.
– Nie mogę się doczekać kolejnej historyjki – powiedział Jasiu.
– A ja, co będzie z ziarenkiem – powiedział Marek.
– Teraz trzeba poczekać, aż roślinka będzie rosła. Podlewajcie ją każdego dnia.
– Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus – pożegnała się Siostra Gabriela
– Na wieki wieków amen – odpowiedziały dzieci.

                                                                                                         opr. s. M. Dorota Gościńska SBDNP