12.04.2021

Miłość jako osobowa relacja i jako uczucie – cz. II

Krzyszof Arsenowicz: Podczas naszej pierwszej rozmowy odwoływałeś się do myśli antycznej. Jako historyk filozofii doceniasz wartość tej kultury. Może zatem powinniśmy sięgnąć do tzw. źródeł naszej kultury? Jak w starożytności rozumiano miłość, osobowe relacje?

Mikołaj Krasnodębski: Platon w dialogach UcztaFajdros przedstawia wizję miłości – erosa. Eros to siła jednocząca i pośrednicząca między tym, co zmysłowe, a ponadzmysłowe, „siła uskrzydlająca”. Eros-miłość jest pobudzony przez piękno i kieruje człowieka do piękna najwyższego (Dobra). Bez Erosa nie ma społeczeństwa, państwa. Ujawnia się tu rola powiązań i osobowych relacji. Sokrates, który jest bohaterem w dialogu Uczta, wychowuje samego Erosa. Od „prostackiego popędu”, który zmierza do zaspokojenia swoich pragnień, przekształca go w szlachetne pożądanie dobra, związane z uszlachetnieniem ukochanego, osiągnięciem sprawiedliwości, roztropności, męstwa i mądrości, czyli cnoty – arete (Uczta, 181 b).

Sokrates i Platon nadali Erosowi moralny wymiar. Jak pisze Platon – „można człowiekowi pozwolić na szukanie rozkoszy, bacząc jednak na to, aby się nie zepsuł, podobnie jak lekarz musi umieć posługiwać się umiejętnością kucharza, ale i kontrolować je” (187, c-d). Eros zrodził się z metafizycznej tęsknoty człowieka za pełnią własnej istoty, której natura jednostki nie może osiągnąć. Ta wrodzona każdemu człowiekowi tęsknota dowodzi, że jest ona tylko fragmentem, częścią pierwotnej całości, z którą pragnie się znowu połączyć, gdyż oddzielony od niej czuje się słaby i bezradny (191 a – 193 a; zob. W. Jaeger, Paideia. Formowanie człowieka greckiego, Warszawa 2001, s. 752).

Sokrates przeprowadza analizę psychologiczną Erosa i ludzkiej osobowości. Eros jest pragnieniem tego, czego się nie posiada, a co jest konieczne. Nie posiada on pełni, jest swoiście okaleczony i stąd wciąż szuka i pożąda. Jest bowiem dzieckiem piękna i brzydoty, wiedzy i niewiedzy. Nie jest również bogiem, ani śmiertelnikiem. Jest demonem, który wciąż odczuwa brak, dlatego zdobywa, pożąda i szuka szczęścia. Należy zatem go wychować. Podobnie jest z człowiekiem, który także potrzebuje miłości, akceptacji, szczęścia, etc. Ten brak zapełnia w człowieku intelektualna kontemplacja Idei Dobra. Pomostem jest tu filozofia i filozoficzna paideia.

Chrześcijańska teologia, mistyka i ascetyka kilka wieków później wskażą na Boga jako na kres ludzkiej tęsknoty i cierpienia. Św. Augustyn powie, że niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu. Niezbędne jest zatem doskonalenie się człowieka i jego osobowości, by był on szczęśliwy, by posiadł arete. Miłość łączy więc Platon z panowaniem nad sobą (enkrateia), z wyrabianiem w sobie doskonałości, która ma następujące stopnie: 1) zachwyt, ekstaza; 2) piękno samo w sobie, które jest boskim pięknem; 3) kalokagathia – ideał dobra i piękna, oraz doskonałości moralnej.  

Fajdrosie wiąże się koncepcję miłości z anamnezą (teorią przypominania sobie, również: pochodzenia duszy). Miłość związana z tęsknotą za tym co doskonałe, boskie świadczy zdaniem Platona, że dusza człowieka przed „uwięzieniem” w ciele przebywała w świecie idei. Miłość jest tęsknotą, „nostalgią” za Absolutem, „wznoszeniem się” do  niego. Platońska teoria miłości za zatem swój moralny i pedagogiczny charakter. Celem człowieka jest ulepszanie się, osiągnięcie moralnej i duchowej doskonałości. Dlatego Sokrates modli się o mądrość, cnotę i piękno. Jego „modlitwa” jest charakterystyczna niemal dla całej kultury antycznej: „Panie, Przyjacielu nasz i wy inni, którzy tu mieszkacie, bogowie. Dajcie mi to, żebym pięknym był na wewnątrz. A z wierzchu, co mam, to niechaj w zgodzie żyje z tym, co w środku. Obym zawsze wierzył, że bogatym jest człowiek mądry. A złota obym tyle miał, ile ani unieść, ani udźwignąć nie potrafił nikt inny, tylko ten, co zna miarę we wszystkim” (Fajdros, 14, b-c).

Z kolei Arystoteles: wiąże miłość z koncepcją Pierwszego Nieruchomego Poruszyciela. Dla Greków relacje osobowe miały inny charakter niż w średniowiecznej chrześcijańskiej lub współczesnej Europie. Grecki świat opierał się na ptolemejskim modelu kosmologicznym, odrębnym od kopernikańskiego. Nie można o tym zapomnieć, jeśli chce się głębiej zrozumieć przesłanie Arystotelesa. Według Arystotelesowskiej fizyki byt wyższy (Pierwszy Nieruchomy Poruszyciel) jest przyczyną ruchu we wszechświecie. Ożywia w ten sposób pomniejsze byty, które poruszają się lokalnie. Pierwszy Poruszyciel udziela ruchu, ale nie ze względu na miłość do niższych bytów, ale jest zdeterminowany przez celową grecką rzeczywistość. W tak rozumianym świecie nie ma relacji pomiędzy Pierwszym Poruszycielem a bytami niższymi. Pierwszy Poruszyciel jest niezależny i samowystarczalny. To też stanowi o jego doskonałości (Metafizyka, 1072 b 13-30). W Etyce nikomachejskiej Stagiryta przedstawia koncepcję człowieka słusznie dumnego, który „sam sobie wystarcza” (szczegółowo omawiam ją w książce Człowiek i paideia), o ile oddaje się intelektualnej kontemplacji. To upodabnia człowieka do Absolutu. W tym jednym przypadku mistrz ze Stagiry odstępuje od przekonania, że człowiek jest istotą społeczną, która potrzebuje wspólnoty do życia i rozwoju cnoty.

Arystoteles odróżnia miłość od przyjaźni. Miłość jest związana z namiętnością i współżyciem, w przeciwieństwie do przyjaźni. Przyjaźń winna być oparta na równości osób. Jest to jeden z istotnych warunków jakie stawia Arystoteles przed przyjaciółmi. Uważa on, że winny być to osoby równe sobie, przede wszystkim na poziomie moralnym. W przeciwnym wypadku przyjaźń będzie zagrożona, że przerodzi się w układ oparty na przyjemności lub korzyści (Etyka nikomachejska, 1157 b – 1160 b). Zasadą przyjaźni jest zatem równość i podobieństwo. Stąd wyróżnia on następujące typy przyjaźni oparte na przyjemności, korzyści oraz przyjaźń bezinteresowną. Ta ostania jest właściwa i związana z koncepcją człowieka moralnie usprawnionego (człowiek słusznie dumny). Pewnym odstępstwem jest małżeństwo. W nim bowiem ludzie łączą się ze względu na korzyść jakim jest spłodzenie potomstwa oraz przyjemność. W małżeństwie nie powinno jednak zabraknąć cnoty (1162 a 14-34), ponieważ i ono jest formą przyjaźni. Stąd wiosek Arystotelesa – „człowiek szczęśliwy potrzebuje przyjaciół” (1169 b 3-22).

Prawdziwym przyjacielem jest ten, kto spełnia przenajmniej jeden z powyższych warunków:

  • okazuje życzliwość przyjacielowi;
  • życzy przyjacielowi by istniał i żył;
  • przebywa z przyjacielem;
  • ma te same co on upodobania;
  • wspólnie się z nim smuci i raduje (1166 a 1-10).

Fragment z książki „W poszukiwaniu duchowej elegancji” Mikołaja Krasnodębskiego (doktor habilitowany filozofii, prof. PWSZ w Głogowie) 

 

 

Szanujemy Twoją prywatność

Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Kliknięcie przycisku „Akceptuj wszystko” oznacza zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookie. Polityka prywatności.

Niezbędne Wymagane do działania sklepu, koszyka i bezpieczeństwa strony. Zawsze włączone.
Analityczne Pomagają nam ulepszać stronę (Google Analytics).
Marketingowe Google Ads, Facebook Pixel. Pozwalają na dopasowanie reklam.