16.11.2020

Szczęśliwi, bo mający wolny wybór…

Niniejszy artykuł to zaproszenie do refleksji nad codziennymi wyborami, których dokonujemy bardzo często szybko i bezrefleksyjnie. Listopad to nie tylko modlitewna pamięć o bliskich zmarłych, wspominanie wydarzeń patriotycznych czy rozmyślanie o świętości. To także zakończenie roku liturgicznego. Każde zakończenie niesie ze sobą podsumowania, rozliczenia, zbieranie zysków i strat. Już niebawem zaczniemy w Kościele Adwent – czas nadziei i oczekiwania na Zbawiciela. Zróbmy to z czystym sercem. Podążając za myślą Papieża Franciszka, pochylmy się nad błogosławieństwami. Niech te Ewangeliczne wskazówki będą konkretnymi pytaniami do rachunku sumienia – refleksji nad małżeństwem, rodziną, relacjami, nad własnym wnętrzem.

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”[1]

Bycie ubogim w sercu, to właśnie jest świętość. Ewangelia zachęca nas do rozpoznania prawdy naszego serca, aby zobaczyć, w czym upatrujemy bezpieczeństwa naszego życia. Dobra materialne  nie zapewnią nam szczęścia…

Czy poświęcasz czas dla swoich dzieci, na wspólny małżeński dialog, na rodzinne bycie ze sobą? Jaki on jest? Ile go jest?

„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię”.

Reagować z pokorną łagodnością – na tym polega świętość. Jeśli żyjemy wzburzeni, zarozumiali wobec innych, to w końcu stajemy się zmęczeni i wyczerpani. Ale kiedy postrzegamy ich ograniczenia i wady z czułością i łagodnością, nie czując się doskonalszymi, możemy im dopomóc i unikamy marnowania energii na bezużyteczne narzekania.

Droga Żono, drogi Mężu, kochani Rodzice – jakim spojrzeniem obdarzacie siebie nawzajem w codziennej krzątaninie?

„Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”.

Umiejętność płakania z innymi, to jest świętość. Osoba, która widzi rzeczy takimi, jakimi są naprawdę, która daje się przeszyć bólowi, płacze w swoim sercu, może osiągnąć głębię życia i być prawdziwie szczęśliwą. Ta osoba jest pocieszona, ale pociechą Jezusa, a nie pociechą świata. W ten sposób może mieć odwagę, aby współdzielić cierpienia innych i przestaje uciekać od sytuacji bolesnych. W ten sposób odkrywa, że życie ma sens: pomagając bliźniemu w jego bólu, rozumiejąc udrękę innych, dając innym ulgę.

Czy patrzysz tak na starszą Mamę, Teściową, Tatę? A może sam nie czujesz się zrozumiałym/łą w swym bólu? Może warto właśnie teraz tak pochylić się nad tym, kto cierpi obok w domu? A może to wsparcie osoby, która cierpi po stracie kogoś bliskiego? Może podtrzymanie Matki, która dostała diagnozę o chorobie w łonie swojego dziecka?

„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”.

Głodne i spragnione poszukiwanie sprawiedliwości jest świętością. Jednak sprawiedliwość, którą proponuje Jezus, nie jest podobna do tej, jakiej szuka świat, bardzo często splamionej małostkowymi interesami, manipulowanej z jednej lub z drugiej strony. Taka sprawiedliwość zaczyna się wypełniać w życiu każdego z nas, gdy postępujemy sprawiedliwie w swoich decyzjach, co następnie przekłada się na poszukiwanie sprawiedliwości dla ubogich i słabych.

Co jest motywem Twoich decyzji w Rodzinie? Dlaczego wybierasz właśnie takie decyzje? Czy są wspólne, przemyślane, a może impulsywne, interesowne?

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”.

Miłosierne postrzeganie i działanie jest świętością. Dawanie i przebaczanie jest próbą odzwierciedlenia w naszym życiu malutkiego odblasku doskonałości Boga, który obficie daje i przebacza. Dlatego w Ewangelii św. Łukasza nie znajdujemy słów „bądźcie doskonali” (Mt 5, 48), ale: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone; dawajcie, a będzie wam dane” (por. 6, 36-38).

Jakie są słowa, gesty w Twojej Rodzinie? Ugotowany obiad, zmyte naczynia, wyprana koszula, wspólna rozmowa rozkruszająca mur wrogości… Proste, konkretne kroki w małżeńskim dialogu. Czy chcesz je podjąć?

„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”.

Zachowywanie serca w czystości od wszystkiego, co plami miłość, jest świętością. To błogosławieństwo odnosi się do tych, którzy mają serce proste, czyste, bez brudu, ponieważ serce, które umie kochać, nie dopuszcza do swego życia czegoś, co zagraża tej miłości, czegoś, co ją osłabia lub naraża ją na niebezpieczeństwo. W Biblii serce oznacza nasze prawdziwe intencje, to czego naprawdę szukamy i pragniemy, niezależnie od tego, co okazujemy: „bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce” (1Sm 16, 7).

Czy słowa które do siebie nawzajem mówicie są prawdziwe? Czy relacja między Wami w małżeństwie jest czysta? Może warto szczerze ze sobą porozmawiać? Może poprosić o pomoc, bo jest trudno w relacji? A może wiele dobra warto zobaczyć i umacniać?

„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”.

Rozsiewanie pokoju wokół nas jest świętością. Błogosławieństwo to skłania nas do pomyślenia o wielu powtarzających się sytuacjach konfliktowych. Bardzo często zdarza się nam, że jesteśmy przyczyną konfliktów lub przynajmniej nieporozumień. Niełatwo jest budować ten ewangeliczny pokój, który nikogo nie wyklucza, ale włącza także tych, którzy są nieco dziwni, trudni i skomplikowani, tych, którzy wymagają uwagi, tych, którzy są inni, tych, którzy są bardzo obciążeni życiem, mają inne zainteresowania. Jest to trudne i wymaga wielkiej otwartości umysłu i serca, Chodzi o to, by być budowniczymi pokoju, ponieważ budowanie pokoju jest sztuką wymagającą pogody ducha, kreatywności, wrażliwości i umiejętności.

Które sytuacje wytrącają konkretnie Ciebie droga Mamo, drogi Tato z równowagi? Jak w takich sytuacjach reagujesz? A może pomocą będzie spojrzenie wtedy z humorem, dystansem, może warto wybuch złości przenieść na inną chwilę a najpierw przemyśleć konkretną sytuację?

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

Akceptowanie codziennie drogi Ewangelii, pomimo że przynosi nam ona problemy, to jest świętość. Sam Jezus podkreśla, że ta droga prowadzi pod prąd, do tego stopnia, że stajemy się osobami, które swoim życiem zadają pytanie społeczeństwu, ludźmi, którzy drażnią. Jezus przypomina, jak wielu ludzi było i jest prześladowanych jedynie z tego powodu, że walczyli o sprawiedliwość, że żyli swoim zaangażowaniem wobec Boga i innych. Jeśli nie chcemy zanurzyć się w mrocznej miernocie, nie pragnijmy wygodnego życia, bo „kto chce zachować swoje życie, straci je” (Mt 16, 25).

Czy chcesz podjąć drogę ewangelicznej świętości w swojej rodzinie? A może to decyzja na przyjęcie nowego życia wbrew opinii środowiska? A może to gest wybaczenia współmałżonkowi wbrew podszeptom innych?

Świadectwo życia to bardzo często jedyna Ewangelia jaką przeczyta niejeden obok nas. Dlatego podejmij tę formacyjną drogę, aby światło świętości rozjaśniało szarość codziennych dni. Szczególnie teraz, kiedy toczy się kulturowa walka o Rodzinę, o Dziecko, o Życie.

Warto posłuchać: KONFERENCJA ks. Piotra Pawlukiewicza z 2016 r w której ukazuje, co to znaczy być mężczyzną i kobietą dzisiaj. Współczesna kultura bardzo rozmywa wzorce męskości i kobiecości jakie są złożone przez Stwórcę w sercu człowieka. To nie stereotypy, pojęcie lubiane przez ideologów. To fundament na którym budowane są trwałe, zdrowe relacje. Dlatego warto posłuchać głosu cenionego duszpasterza i wziąć do własnego serca wskazówki jakich udziela, aby wzrastać w mądrości i ochraniać godność kobiety i mężczyzny.

s. Dorota Gościńska

[1] Adhortacja Apostolska Ojca Świętego Franciszka, GAUDETE ET EXSULTATE „O powołaniu do świętości w świecie współczesnym”, 19 marca 2018 r.