29.05.2021

Miłość jako osobowa relacja i jako uczucie – cz. III

Paweł Manelski: Miłość można więc podzielić na poziomy, w których mieści się zarówno przyjaźń, upodobanie, jak i cierpienie. Czy mógłbyś nam przedstawić ten podział miłości? Pozwoli nam to doprecyzować, jak należy rozumieć osobową relację miłość.  

Mikołaj Krasnodębski: Osoby – jako realne byty – oddziałujące na siebie swym istnieniem, wywołują w sobie relację życzliwości i akceptacji. Relację tą nazywa się miłością. Jest to więź łączącą dwie osoby, w której osoby wnoszą całą swoją istotę, poznanie, decyzje, emocje, osobowość. Miłość rozumiana w znaczeniu realistycznym nie jest samodzielną relacją, czy samodzielnym bytem. Zawsze jest zapodmiotowana przez dwie osoby i przez nie zapoczątkowana. Miłość jako relacja musi mieć swój podmiot i kres, czyli cel. Relacja miłości buduje się więc w swej istocie z tego, co wnoszą w nią dwie osoby. Te dwie treści w tej relacji wymagają jakiegoś uzgodnienia, zaakceptowania. Przebiega ono zgodnie lub boleśnie. To dramatyczne przystosowywanie się do siebie, do tego co wnoszą osoby, stanowi kryzys, który nazywa się ciemną nocą miłości. Ma on swoje etapy i różne sposoby przezwyciężania. Może doprowadzić do zewania relacji miłości, jeśli osoby nie znajdą dobra wspólnego. Mimo kryzysów i cierpienia, człowiek naturalnie zabiega o miłość, gdyż ona jest właściwym środowiskiem osób, ich domem, który zapewnia pokój, radość i wzajemną pomoc. Relacja miłości, która charakteryzuje się współupodobaniem i życzliwością, może mieć kilka poziomów.

Najniższym poziomem miłości jest upodobanie (complacentia). Upodobanie wywołane jest przez „odpowiedniość natur”. Odpowiedniość natur dotyczy całej osoby, jej istnienia i istoty. Stąd relację tą nazywa się także odpowiedniością natur (connaturalitas). Tak więc miłość na swym najniższym poziomie ma postać odpowiedniości natur. Wyższy poziom miłości nazywa się – consupiscentia lub concupiscibilitas. Na tym poziomie miłości upodobaniem obejmuje się głównie ciało. Dominuje tu pożądanie seksualne, które jest skierowane na uzyskanie zaspokojenia, rozumianego jako dobro dla mnie. Miłość na tym poziomie nazywa się więc miłością pożądania (concupiscentia lub concupiscibilitas) i kieruje się uczuciami. Uczucia podmiotowane są przez zmysłowe władze pożądawcze: władzę pożądliwą i gniewliwą. Uczucia skierowane są na odczucie jakiegoś dobra dla mnie, którego nie należy utożsamiać z dobrem moralnym. Uczucie miłości jest źródłem dążenia do dobra. Uczucia jednak są zmienne, są zareagowaniem na jakieś dobro, które otrzymuje się od kogoś. W przypadku wygaśnięcia uczucia lub zmiany jego przedmiotu następuje rozczarowanie, a nawet zerwanie relacji. M. Gogacz precyzuje, że „uczucie miłości więc jest zareagowaniem emocjonalnym na wyobrażenie sobie dobrych cech drugiej osoby. Te wyobrażenia pojawiają się, gdy odniesiemy się do kogoś akceptująco. Uczucia miłości towarzyszą więc naszej trosce o czyjeś dobro. Gdy jednak druga osoba swym zachowaniem nie potwierdzi naszych wyobrażeń, gdy ujawni cechy negatywne, nasze uczucia miłości giną. Pojawiają się uczucia odwrotne: niechęć, dezaprobata, czasem nienawiść. Sądzimy wtedy, że załamała się miłość. Tymczasem zmieniły się tylko uczucia. I tylko trudniej nam bez nich zabiegać o dobro drugiej osoby. Naszej miłości do osób nie sprawdzamy więc uczuciami, lecz właśnie cierpliwością, zdolnością bezinteresownego obdarowywania, brakiem zazdrości, potrzeby rewanżu, korzyści nawet uczuciowych, łagodnością, wybaczaniem, wiernością, pomijaniem siebie” (Okruszyny, Niepokalanów 1993, s. 55-56).

Najwyższy poziom to dilectio. Miłość na poziomie dilectio ma duchowy charakter. Upodobaniem obejmujemy tu intelektualność człowieka, to co określany mianem jego duchowości. Miłość na tym poziomie wyraża się w życzliwości, akceptacji, bezintenteresownej trosce o dobro osoby. Miłość ta ma pedagogiczne znaczenie, gdyż uświadamia rolę wychowania jako służby drugiemu człowiekowi. Jest to miłość typowo ludzka. Miłości dilectio towarzyszą różne stany psychiczne. Miłości tej nie można odzielić od ludzkiej osobowości. Może być źródłem satysfakcji i realizacji, wtedy określą się ją terminem: actus et actus. Wówczas człowiek jest pewny swojej miłości i wzajemności, nie ma obaw do trwałości tej relacji i odbiera ją jako dobrą i zaspokajającą. Jest to sytuacja „samowystarczalności miłości”. Natomiast gdy czegoś brakuje w miłości, gdy sprawia ona cierpienie i tęsknotę, relację taką określa się jako actus et potentia (czyli akt i możność; lub to, co jest faktyczne i możliwe). Miłość zwana connaturalitas, będzie miłością w wersji actus et actus, natomiast miłość na poziomie concupiscibilitas ma wersję actus et potentia. Obie te wersje zachodzą w poziomie dilectio. Ponadto miłość dilectio ma następujące odmiany: amicitia, caritas, amor agape.

Amicitia. Jest to odmiana miłości przyjacielskiej, charakteryzującej się samowystarczalnością. Samowystarczalność należy rozumieć jako zaufanie, brak tęsknoty, radość ze spotkania, etc. Miłość, która jest przyjaźnią, zapewnia człowiekowi podstawowe środowisko osób ludzkich. Środowisko to akceptuje, chroni i wspomaga człowieka. To przyjaźń rodzi ważne dla człowieka poczucie bezpieczeństwa, pewność, że ktoś wysłucha, doradzi, postara się pomóc. Warunkiem przyjaźni i podstawową jej cechą jest wzajemność. Przyjaźń jest bardzo ważnym elementem wychowawczym. Rodzice, wychowawcy, nauczyciele powinni nawiązywać przyjaźń z dziećmi, by one potrafiły się otworzyć i również nawiązywać przyjaźń. Bardzo ważne jest tu wzajemne zaufanie, które będąc podmiotowane przez osoby jest warunkiem przyjaźni. Kolejną odmianą dilectio jest caritas (czyli miłość związana z cierpieniem). Jest to miłość, która nie oczekuje wzajemności. W tej miłości chodzi o dobro drugiego człowieka, jego miłość, tęsknoty, troski. Taka miłość charakteryzuje rodziców wobec dzieci, a także braterstwo. Jak pisze M. Gogacz: „w poziomie caritas jesteśmy wciąż obdarowywani i na ogół nie obdarowujemy. Może dlatego czujemy się w tej miłości jak w domu, z którego wiele czerpiemy, i nie czujemy tego, że powinniśmy coś wnosić. Tę miłość cechuje stała obecność. Odnosimy się do niej podobnie jak do matki, od której wymaga się, aby była w każdej chwili, gdy potrzebuje jej dziecko. Jest jak chleb, którego nigdy nie może zabraknąć” (Elementarz metafizyki, s. 105).

Miłość amor wyraża się w stałej potrzebie obecności osoby kochanej. Gdy zabraknie osoby kochanej, wówczas ma miejsce tęsknota. To potrzeba stałej obecności wyraża tą odmianę miłości. Znakiem tej odmiany miłości jest także radość przy spotkaniu i tęsknota przy rozstaniu. Amor angażuje naszą psychikę, a także uczucia. Ktoś, kogo kochamy jest naszym oparciem, wzajemną życzliwością. Ta życzliwość wspomagana przez wiarę wyzwala otwartość, a dwie osoby udostępniają się sobie w prawdzie. Zarazem budują nadzieję, że będzie trwała relacja miłości, którą nawiązali. Spotkanie osób jest naszym podstawowym środowiskiem, a mając postać wiary, nadziei i miłości jest obecnością osoby kochanej. Ta obecność jest domem człowieka, w którym pragnie on przebywać. Pobudza więc, myślenie i decyzje do działań, które podtrzymują w trwaniu relacje osobowe. Wspierają w tym emocje, marzenia, umiejętności podejmowania trudu myślenia i decyzji. Człowiek pragnie obronić ten cel życia, którym jest nieutracalna więź z osobami kochanymi, ich obecność. „Jedną z tych osób kochamy najbardziej. Jej istnienie i obecność  przy nas stanowi uzasadnienie wszystkich naszych działań, motywów myślenia i decyzji, zwornik emocji, oparcie, środowisko, dom, szczęście” (Ciemna noc miłości, s. 108). Do tej jednej osoby najbardziej tęsknimy i pragniemy jej stałej obecności. I to właśnie jest najbardziej charakterystyczne dla miłości amor.

Agape. Jest to miłość Boga do człowieka i jest przemiotem badań teologii i mistyki, choć już Platon i stoicy rzymscy uważali, że jest czymś właściwym i naturalnym człowiekowi.

Fragment z książki „W poszukiwaniu duchowej elegancji” Mikołaja Krasnodębskiego
                                                                          (doktor habilitowany filozofii, prof. PWSZ w Głogowie)